Po raz kolejny zostaliśmy przez rp.pl uraczeni okołogooglowym tematem. Tym razem artykuł skupiał się jednak bardziej na bezpośrednim rywalu Google z pod znaku Microsoftu.
Powiem szczerze, że coraz bardziej odczuwam wrażenie, że redaktorzy rp.pl są w stosunku do Google uprzedzeni. Po wywiadzie, o którym napisałem, że lekko powiedziawszy był przeprowadzony przeciętnie, przyszła pora na piękny przykład braku wiedzy o temacie (tegoż samego zresztą autora).
W tekście możemy przeczytać o nowości wprowadzanej do Bing a mianowicie integracji z wyszukiwarką Wolfram Alpha, podającej oprócz stron związanych z zapytaniem, bezpośrednie odpowiedzi na zadane frazy (będąc do tego niemiłosiernie wolną). Wyszukiwarka Microsoftu, za pośrednictwem Wolfram Alpha, ma w najbliższym czasie zacząć podawać takie odpowiedzi. Przy czym początkowo zawierać w tym mają się wiadomości zdrowotno-medyczne i kalkulator a wszystko tylko dla użytkowników zza oceanu.
Dodatkowo na koniec otrzymujemy listę zapytań, na które Bing już odpowiada. Wśród nich znajdują się takie rzeczy jak: wyszukiwanie przesyłek kurierskich, biletów lotniczych, wyników sportowych, informacji giełdowych, definicji słownikowych i encyklopedycznych. A wszystko to zaraz przed pytaniem o to czy Bing ma szansę przeciągnąć tym użytkowników Google na swoją stronę.
Odpowiem krótko i jednoznacznie: Nie.
Dlaczego? Bo Google już od dawna oferuje takie możliwości… Z czego wiele z nich nie jest dostępna tylko dla użytkowników ze Stanów Zjednoczonych.
Kalkulator? Proszę bardzo… Wystarczy tylko wpisać działanie i nacisnąć enter (a w Chrome nawet i tego robić nie musimy bo wynik wyświetli nam się sam).
Sprawdzanie stanu przesyłek kurierskich? Wystarczy wpisać numer przesyłki. Informacje o pogodzie? Czas w Nowym Jorku? Przeszukiwanie danych Banku Światowego? Repertuar kin? Trzeba wymieniać dalej? Można jeszcze długo.
Cóż, okazja ta świetnie nadaje się aby powiedzieć wam, że już niedługo dostaniecie obszerną listę rzeczy których możecie dowiedzieć się od Google zadając odpowiednie pytania. :)
A może zdarzy się, że czyta to teraz, świetnie znający się na rzeczy autor artykułu… Cóż jeśli tak to pozdrawiam i zapraszam tutaj częściej. Może warto poszerzać swoją wiedzę o tematach, na które się pisze (i to jeszcze za pieniądze).